Czyli bonusowa notka o tym, czemu to właśnie Dax ozdabia ostatni wpis. Pod tym linkiem więcej info o samym Daktylu. Kiedy pierwszy raz miałam kontakt z Daktylem, powiedziałam sobie „nigdy więcej”! Tuż po wyjściu z boksu Dax złapał zębami cały zwitek siedmiu metrów linki, którą trzymałam w ręce i zaczął szarpać jak opętany. Góra-dół, prawo-lewo, … Czytaj dalej Case study: Daktyl
