LordZeton naturalne gryzaki dla psów – recenzja dla Top for Dog

W ramach testów Top for Dog w psie pyski Loki i Tali trafiły gryzaki od LordZeton. Loka i Tali uwielbiają tego typu przysmaki, ale nigdy wcześniej nie jadły tych od LordZeton. Dlatego pomyślałam, że to dobry pomysł na testy i wypróbowanie czegoś nowego.

Kilka słów o przysmakach

LordZeton to polska firma, istniejąca już od dziesięciu lat. Przysmaki przez nich tworzone są z produktów najwyższej jakości, które pozyskują od zaufanych dostawców. Oferta cały czas jest poszerzana i dostosowywana do potrzeb psich klientów. Gryzaki LordZeton to naturalne przysmaki, które oprócz procesowi suszenia poddawane są również pasteryzacji, dzięki czemu są przede wszystkim bezpieczną i zdrową przekąską dla psów. Nie zawierają konserwantów, barwników, ani środków aromatyzujących. Przysmaki i gryzaki dostępne są w czterech rodzajach opakowań 100g, 250g, 500g oraz 1000g. W zależności od rodzaju są pakowane hermetycznie lub innych opakowaniach foliowych.

Co my dostałyśmy do testów?

Skóra sarnia z futrem
Noga sarnia
Skóra jelenia
Ucho jelenia
Ucho dzika
Uszy królicze
Płuca wołowe
Penis wołowy
Żwacze wołowe
Ucho wołowe z futrem
Ucho wołowe
Babka suszona

Cechy przysmaków LordZeton

Smakowitość -> przysmaki Loka i Tali zjadały aż im się uszy trzęsły. Tu największe wątpliwości miałam odnośnie przysmaków z dziczyzny, bo jednak mają one dosyć specyficzny smak i nie zawsze chciały jeść dzika, czy sarnę ze smakiem. Ku mojemu zaskoczeniu z tymi nie miały żadnych problemów, zjadały je ze smakiem.

Konsystencja -> moje pierwsze wrażanie były mieszane zwłaszcza jak dotknęłam produktów z futrem, były jakiejś takiej dziwnej konsystencji, jakby lepkiej. Nie było to moje pierwsze podejście do przysmaków z futrem, właściwie to dosyć często podaje Loce i Tali takie gryzaki, stąd moje zdziwienie. Jednak po doczytaniu, że przechodzą one również proces pasteryzacji*, domyśliłam się, ze to ona może tak wpływać na ich strukturę. Przysmaki bez futra były normalnej struktury, bez żadnych zastrzeżeń.

*pasteryzacja to proces, w którym wykorzystuje się wysokie ciśnienie oraz temperaturę w celu wyeliminowania drobnoustrojów, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia psów.


Jakość -> jak pewnie sami wiecie jest ją ocenić dosyć trudno, ale najłatwiej to zrobić poprzez obserwację psiego organizmu. Surowce z których stworzone są gryzaki muszą być bardzo dobrej jakości, bo ani Loka, ani Tali nie miały żadnych rewolucji żołądkowych po podaniu przysmaków. Najbardziej obawiałam się przysmaków z dziczyzny, bo kiedyś Tali dostała całkiem sporych rewolucji żołądkowych po podaniu jej skóry z sarny (innej firmy). Podczas testów zaryzykowałam i podałam jej skórę sarnią z futrem i nic się nie działo! Żadnych gazów, niefajnych odchodów, wszystko w jak najlepszym porządku. Dla mnie to ważny czynnik, aby oprócz przyjemności z jedzenia, psy czuły się po zjedzeniu tego dobrze.

Zaspokojenie potrzeby gryzienia i żucia -> te gryzaki na pewno spełnią tę potrzebę! Oczywiście na jak długo wystarczą zależy od wielkości psa i gryzaka, ale po odpowiednim dostosowaniu taki gryzak na pewno sprawi psu wiele trudności, ale też satysfakcji ze zjedzenia „zdobyczy”.

Opakowania -> akurat większość produktów, które dostałyśmy to były pojedyncze sztuki, więc każdy zapakowany był w oddzielne foliowe opakowanie. Z jednej strony gwarantuje nam to bezpieczeństwo tego produktu, z drugiej strony w dobie zalewania świata plastikiem można byłoby pomyśleć o bardziej ekologicznym rozwiązaniu. W miarę możliwości staram się ograniczać zużywany przeze mnie plastik, stąd moje zastrzeżenie do opakowań.

Nasze testy

Do testów gryzaków zaangażowałam zarówno Tali jak i Lokę. Z testami musiałam chwilę poczekać, bo paczka dotarła do nas akurat jak zmieniałam im karmę, więc wolałam odłożyć je w czasie, aby zobaczyć reakcje psów na podane przysmaki. Zaczęłam od lubianych przez dziewczyny uszu króliczych, a następnie żwaczy i płuc wołowych. Dziewczyny zareagowały na przysmaki bardzo dobrze. Miały tylko jeden problem, że było ich za mało 😀 I tak jak Loka jako typowy żebrador i pochłaniacz wszystkich śmieci ma żołądek ze stali, tak Tali jest już delikatniejszym piesiem i różnie reaguje na gryzaki. Głównie na wspomnianą już wcześniej dziczyznę. Tali pierwszy raz nie miała żadnych problemów żołądkowych po sarnie, co mnie bardzo ucieszyło. Największym hitem okazały się suszone ryki, dziewczyny je pokochały. Podsumowując testy uważam za udane, Tali i Loka oszalały na punkcie gryzaków i chcą więcej! Oprócz plastikowych opakowań nie mam zastrzeżeń do tych produktów i mogę je z czystym sumieniem polecić!

Moja rada!
Polecam przysmaki z futrem dawać poza domem, bo później całe posłanie lub dywan są w pozostałościach futerka. Jeszcze gorzej jak człowiek ma wykładzinę (tak ja mam!) to wtedy odkurzanie gwarantowane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s